|
...przemykają
niepostrzeżenie, ukradkiem czyniąc wiele dobrego. Pomagają po cichu,
bezinteresownie - ciepłym gestem, radosnym słowem. Rozejrzyj się
uważnie, a na pewno je dostrzeżesz! To dzięki nim świat uśmiecha
się do Ciebie.
W
każdym z nas kryją się anielskie siły, choć głęboko skryte mogą
być przez nas niezauważone. Spróbujmy je odkryć!
Niech pomogą nam w tym ćwiczenia uskrzydlające. Praktykowane
najlepiej codziennie rozruszają nasze mało wyćwiczone skrzydła:)
Jeśli
macie propozycje innych ćwiczeń uskrzydlających, bądź niezwykłych
w swej prostocie Idei i pragniecie się nimi podzielić, piszcie na
nasz kontakt, a my z radością umieścimy
Waszą propozycję! A może chcielibyście opowiedzieć o Aniele, jakiego
mieliście okazję spotkać na swojej drodze? Czekamy na wasze historie!
Pierwsze
ćwiczenie uskrzydlające.
UŚMIECHNIJ
SIĘ :)
Drugie
ćwiczenie uskrzydlające.
POŚLIJ MI SWOJEGO ANIOŁA STRÓŻA
Święty Ojciec Pio zachęcał każdego ze swoich podopiecznych: Gdy
czegoś ode mnie potrzebujesz, przyślij mi twojego anioła stróża.
Dla Ojca Pio było nie do pomyślenia, żeby ktokolwiek mógł wątpić,
że anielscy posłańcy przybywali do niego z dowolnych miejsc na ziemi.
Anioł stróż mówił jest posłuszny i gorliwy, ale pod jednym
warunkiem: o ile nie będzie się go chciało wykorzystać do rzeczy
błahych i nieistotnych. Wielu więc przysyłało do niego swoje anioły
w sprawach ważnych, a On je wysłuchiwał i wspierał swoją modlitwą.
Takiej mocy i magii otaczającej świętego ojca Pio może nie posiadamy,
ale spróbujmy i my przesyłać do siebie naszych aniołów stróżów
w sprawach istotnych i nagłych
gdy potrzebujemy od kogoś pomocy
lub gdy ktoś potrzebuje jej od nas!
Trzecie
ćwiczenie uskrzydlające.
SMS od ANIOŁA
Wyślij
sms'a z serdecznymi pozdrowieniami pod zupełnie nieznany numer,
podpisując się jako Dobry Anioł.
Idea jest prosta: obdarzyć radością nieznajomego. Kto wie, czy nie
spotkamy się z nim w przyszłości, czy kiedyś on nie podaruje nam
dobrego słowa? Opromieniając jednego człowieka, opromieniamy cząstkę
świata!
Czwarte
ćwiczenie uskrzydlające.
WIZYTA
Codziennie
w południe pewien młody człowiek zjawiał się przy drzwiach kościoła
i po kilku minutach odchodził. Nosił kraciastą koszulę i podarte
dżinsy, tak jak wszyscy chłopcy w jego wieku. Miał w ręku papierową
torebkę z bułkami na obiad. Proboszcz, trochę nieufny, zapytał go
kiedyś, po co tu przychodzi. Wiadomo, że w obecnych czasach istnieją
ludzie, którzy okradają również kościoły.
"Przychodzę pomodlić się" - odpowiedział chłopak.
"Pomodlić się... Jak możesz modlić się tak szybko?"
"Och... codziennie zjawiam się w tym kościele w południe i
mówię tylko: "Jezu, przyszedł Jim", potem odchodzę. To
jest maleńka modlitwa, ale jestem pewien, że On mnie słucha".
W kilka dni później, w wyniku wypadku przy pracy, chłopak został
przewieziony do szpitala z bardzo bolesnymi złamaniami. Umieszczono
go w pokoju razem z innymi chorymi. Jego przybycie zmieniło oddział.
Po kilku dniach, jego pokój stał się miejscem spotkań pacjentów
z tego samego korytarza. Młodzi i starzy spotykali się przy jego
łóżku, a on miał uśmiech i słowo otuchy dla każdego.
Przyszedł odwiedzić go również proboszcz i w towarzystwie pielęgniarki
stanął przy łóżku chłopaka. "Powiedziano mi, że jesteś cały
pokiereszowany, ale że pomimo to wszystkim dodajesz otuchy. Jak
to robisz?"
"To dzięki Komuś, Kto przychodzi odwiedzić mnie w południe".
Pielęgniarka przerwała mu: "Tu nikt nie przychodzi w południe...".
"O, tak! Przychodzi tu codziennie i stając w drzwiach mówi:
"Jim, to Ja, Jezus" - i odchodzi".
Bruno
Ferrero
"Czasami wystarcza promyk słońca. Krótkie opowiadania dla ducha."
|