|
|
| |
Poezja |
| |
|
|
Niebo
zamykam
oczy
i widzę niebo pełne gwiazd
z jednej na drugą skaczą niezdarnie
myśli to tak to siak
chciałabym wreszcie zrobić coś dobrze
choć jeden raz je zebrać w całość
i ubrać się w tę suknię z gwiazd
gdy mi zupełnie będzie nago
a kiedy będę w niej tak kroczyć
na oślep wierząc tej całości
Ty mi powoli otwórz oczy
i pomóż
trwać
|
|
|
Być
w niebycie
jutro
może już mnie nie być
jutro już mogę nie żyć
zostawisz wszystko po staremu
tylko po mnie pustkę w powietrzu
powoli będziesz sobą napełniać
ja w Tobie Ty we mnie On w nas
|
|
|
Twoja
wiara Cię uzdrowiła
jestem
dzieckiem Twojej wiary
naszej wiary
co pod wieżą na kolanach
modli się o brak pychy
co pokłada nadzieję
w najprostszym tętnie
odlicza ile chwil straconych
na milczącym skrytym kochaniu
jestem dzieckiem jestem iskrą
która tylko z Tobą może jaśnieć
moja wiara
uzdrowiła
|
|
|
KAPLICZKA
W SADKU
Na
skraju sadku kapliczka Matki Boskiej stoi
Każdy przystanąwszy pomodli się
To za dobro materialne, czy za rodzinę
Często ludzi zadumanych przy kapliczce widzę
Szept
z ich słów słyszę, nie do mnie one skierowane
Lecz do Boga, ale czy On ich słyszy?
Pytanie czemu im się coś złego zdarzyło?
Gdzie słynna Boska sprawiedliwość?
Próżno
odpowiedzi szukać, to jest w nas
W tych, co kapliczkę pielęgnują
W tych, co się z kapliczki radują
W tych, co w kapliczce pocieszenie znajdują
W tych, co kapliczkę rabują
A zdarzali się i tacy, niestety nasi rodacy
Ludzie wierzący, Bogu ufający
Na
skraju sadku kapliczka Matki Boskiej stoi
Każdy przystanąwszy pomodli się
To za dobro materialne, czy za rodzinę
|
|
|
ZWĄTPIENIE
Odejdź
ode mnie, Pani Zwątpienie,
gdzie indziej okazuj swą wielkość.
W niewiedzy szparę chciałaś wdepnąć -
uderzyłaś w niewiedzy piękno,
co woła "tak", gdy "nie" w burzy szaleje
i się rumieni, kiedy rzucone za burtę
poznaje słodki smak słonego morza...
piękno,
co zmusza do zapytań wiecznych,
co zawsze głód swój ukazuje...
Słowa, co żywi, jest dużo.
Odejdź zwątpienie,
inni tez Ciebie potrzebują.
|
|
|
OFIAROWANIE
Spotkałam
Cię w smutku mój Panie -
- z rozdartym spojrzeniem na śmierć.
Niemym płaczem prosiłam Ciebie,
abyś zaszył złota nitką mój lęk.
Przysiadłeś obok mnie
tak cichutko.
Swoje dziecko przytuliłeś do siebie,
ciepłą dłonią łzę zabrałeś z policzka -
- przemieniłeś ją w łaskę zrozumienia:
... Bóg zabiera, aby dać więcej jeszcze,
Bóg zabiera, aby jeszcze więcej dać!
|
|
|
ROZMOWA
stań
zmróż oczy
rozejrzyj się
i powiedz:
co widzisz?
widzę
lecz...
nie wiem
czyś nie tknęła mnie różdżką
i założyła za różowe okulary?
nie
ja to uczyniłam
lecz mój Anioł
On każdego poranka
stuka bym otworzyła...
otwierasz
bez wahania?
jak
kwiat bez wody
tak ja bez Niego
byłabym suchą łodygą codzienności
czyż
jak nic innego
daje Ci siłę Samsona?
nie
siłą mnie raczy
lecz chęcią wydobycia tej Siły
stań
zmróż oczy
w
siebie
spójrz
|
|
|
|
|